Lirene No Mask płynny fluid + serum z kwasem hialuronowym 01 jasny

O podkładzie Lirene w ostatnim czasie zrobiło się dość głośno. Na wielu blogach urodowych dosłownie aż huczy na temat Lirene No Mask. Zachęcona pozytywnymi opiniami skusiłam się na jego zakup i wypróbowanie. Czy jestem nim zachwycona jak inne blogerki? O tym dowiecie się za chwilę. 🙂

LIRENE(2)

 Odcień

Testowi poddałam odcień 01 jasny, który jest najjaśniejszym odcieniem z gamy dostępnych kolorów. I na wstępie należy zaznaczyć, że nie jest to odcień typowy dla osób o jasnej karnacji. Jeśli jesteście posiadaczkami typowo jasnej cery,  w przypadku której sprawdzają się zwykle najjaśniejsze odcienie, to odcień tego podkładu prawdopodobnie będzie dla Was za ciemny. W moim przypadku sprawdził się latem, gdy skóra twarzy była lekko muśnięta słońcem – wtedy wyglądał bardzo naturalnie. Nie tworzył maski i ładnie stapiał się z odcieniem skóry.  Jednak gdy opalenizna zeszła, stał się za ciemny i za żółty. Po nałożeniu niewielkiej warstwy na twarz był żółty i tworzył maskę. Bez przypudrowania go jasnym pudrem efekt był nieciekawy.

 Zapach

Zapach podkładu od razu skojarzył mi się z zapachem Dolce&Gabbana Light Blue. Przypomina mi nieco aromat cytrusów połączony z zapachem zielonej herbaty. Z jednej strony jest świeży, ale połączony z chemicznym zapachem, jakby farby do malowania ścian. Jest dość specyficzny, ale ma coś w sobie. 🙂

 Konsystencja

Podkład jest dość płynny, dlatego czasem przy aplikacji może wypłynąć go z flakonika zbyt dużo. Nie jest gęsty jak często ma to miejsce w przypadku innych podkładów. Ta płynność Lirene No Mask kojarzy się z tą lekkością o której mówi producent. Lekka konsystencja sprawia, że podkład przyjemnie i bezproblemowo rozprowadza się na twarzy.

 Krycie

Po aplikacji jednej warstwy krycie jest moim zdaniem niewielkie. Podkład zakrywa delikatnie lekkie zaczerwienienia, ale nie radzi sobie z jakimiś nieoczekiwanymi krostkami na twarzy. Przy drugiej warstwie krycie jest ciut lepsze, ale wtedy podkład nie wygląda już naturalnie, a tworzy sztuczną, żółtą maskę.

 Wygląd po nałożeniu na twarz

Podkład na twarzy prezentuje się promiennie i świeżo. Jednak mam wrażenie, że odrobinę się błyszczy. W połączeniu z pudrem matującym wygląda nieziemsko dobrze. Jednak od razu należy zaznaczyć, że tak naprawdę rzadko który podkład sam w sobie wygląda dobrze. Zwykle koniecznością staje się użycie pudru i tym samym wykończenie makijażu.

 Oddziaływanie na skórę

Niestety, nie zaobserwowałam obiecanego przez producenta nawilżenia skóry. Nie zauważyłam regeneracji ani zdrowszego i promiennego wyglądu mojej cery. Początkowo ze skórą nie działo się zupełnie nic, ani dobrego ani złego. Niestety po regularnym stosowaniu podkładu zaobserwowałam pogorszenie stanu cery. Pory stały się bardzo widoczne, a na skórze pojawiły się niewielkie krostki. W moim przypadku podkład działa zapychająco i przyczynia się do pogorszenia kondycji skóry.

 Wygląd na zdjęciach

Ogromną zaletą tego podkładu jest jego dobra prezentacja na zdjęciach. Wspaniale sprawdza się na różnego rodzaju sesjach fotograficznych, ponieważ wygląda bardzo naturalnie, a co najważniejsze nie tworzy efektu białej maski,  jak ma to miejsce w przypadku innych podkładów.

 Opakowanie

Szklany flakonik nie został wyposażony w pompkę, co jednych zachwyca, a innych doprowadza do szału. Brak pompki kojarzy się z podkładami luksusowymi. Nietrudno przedobrzyć sprawę i wylać z flakonika zbyt dużą ilość podkładu. Trzeba nabrać wprawy i wyczucia by z flakonika wydobyć tyle podkładu ile nam potrzeba. Osobiście brak pompki nie stanowi dla mnie żadnego problemu. Kwestia wprawy i nie powinno być z tym kłopotu. 🙂

 Cena

Koszt podkładu to ok. 38,00 zł. Nie jest to cena wygórowana, jednak myślę, że w tej cenie można znaleźć produkt o lepszych właściwościach.

Podsumowanie

Podkład Lirene No Mask to bez wątpienia produkt wart wypróbowania. Jak każdy podkład ma swoje zalety oraz wady. Mam nadzieję, że moja ocena podkładu okaże się dla Was pomocna przy podejmowaniu decyzji o jego zakupie. Starałam się opisać jego właściwości jak najbardziej rzetelnie. Być może w Waszym przypadku okaże się strzałem w dziesiątkę, w końcu każda z nas jest inna. Ja póki co dalej będę poszukiwać idealnego dla mnie podkładu.

Testowałyście już ten podkład? Co o nim sądzicie?