Mascara Too Faced BETTER THAN SEX

Ten tusz do rzęs o intrygującej nazwie wpadł w moje ręce zupełnie przypadkowo. Dostałam go w prezencie od bratowej i pewnie gdyby nie ona, nigdy nie zostałby przeze mnie zakupiony. Jego nazwa sugeruje, że powinien być naprawdę wspaniały… 😉 Dodatkowo zaznaczę na wstępie, że używałam zarówno wersji większej, jak i wersji mini tej mascary. Jaka naprawdę jest legendarna mascara Better Than Sex? Zapraszam do lektury.

Zalety

 Mocny czarny pigment

Mascara ma intensywny czarny kolor. Idealnie czarny pigment daje mocny efekt na rzęsach. Rzęsy stają się bardziej widoczne i wyraziste. Głęboka czerń jest bez wątpienia największa zaletą tej mascary.

 Wydłuża rzęsy

Wydłużenie być może nie jest jakieś spektakularne, ale dość dobre. Rzęsy są delikatnie wydłużone i to wydłużenie jest widoczne. W przypadku innych mascar zapewnienia producenta o wyraźnym wydłużeniu rzęs najczęściej są tylko sloganem reklamowym, a w przypadku tego tuszu naprawdę jest ono zauważalne.

 Podkręca rzęsy

Rzęsy stają się delikatnie podkręcone, jakby ktoś wyciągnął je do góry. Mascara pozwala uzyskać efekt otwarcia oka poprzez wydłużenie i uniesienie rzęs. Można powiedzieć, że ten tusz to taka mini zalotka do rzęs.

 Ładnie zwiększa objętość rzęs

Po aplikacji mascary mamy wrażenie, że rzęs jest dużo więcej. Stają się one wyraźnie grubsze i bardziej widoczne. Można powiedzieć, że mascara daje efekt jakby wyrosły nam nowe, dodatkowe rzęsy. Efekt zwiększenia objętości rzęs jest moim zdaniem najlepszy w porównaniu ze wszystkimi mascarami, jakich używałam do tej pory. Jak dla mnie jest to taki efekt „wow”.

 Przy odpowiedniej aplikacji nie skleja rzęs

Ładne podkreśla pojedyncze rzęsy. Nie skleja ich i nie tworzy grudek. Rzęsy stają się sprężyste i nie wyglądają jak odnóża pająka. Jednak jeśli ktoś preferuje nakładanie dwóch warstw tuszu może pojawić się problem, bo wtedy rzęsy sklejają się i trzeba je rozdzielać. Przy większej ilości warstw naprawdę bardzo ciężko uzyskać dobrze wyglądający efekt.

 Nie powoduje reakcji alergicznej

Osoby podatne na alergie mogą być zadowolone. Jeżeli macie problem  z łzawieniem, pieczeniem lub szczypaniem po użyciu większości produktów do rzęs, to w tym przypadku możecie zostać pozytywnie zaskoczeni. Oczywiście na każdego dany produkt działa inaczej. Podejrzewam, że jeżeli w przypadku takiego wrażliwca jak ja ta mascara nie spowodowała uczulenia, to jest spora szansa, że i w Waszym przypadku sprawdzi się pod tym kątem.

 Dość łatwo zmywalny

Pomimo intensywnego czarnego pigmentu mascara jest dość łatwo zmywalna. Nie trzeba staczać walki z jej usunięciem, tak jak w przypadku niektórych innych produktów do rzęs. Całość tuszu usuwa się w mgnieniu oka.

 Proste lecz ładne opakowanie

Metaliczno-różowe opakowanie które nie należy do najlżejszych. Opakowanie jest cięższe niż plastikowe opakowania innych mascar, ale dzięki temu lepiej leży w ręku. Przyciąga wzrok i zachęca by wziąć tusz w rękę. Dzięki takiemu designowi mascara sprawia wrażenie produktu eleganckiego i bardzo luksusowego.

Wady

 Za duża szczoteczka

Mascara wyposażona jest w dużą szczoteczkę, którą ciężko precyzyjnie nałożyć tusz, by nie dotknąć powieki i niczego nie rozmazać. Być może szczoteczka sprawdza się lepiej u osób które mają naturalnie większe oczy. W przypadku małych wąskich oczu trzeba się nagimnastykować by nałożyć dobrze tusz. Dość trudno precyzyjnie nałożyć tusz na rzęsach przy wewnętrznych kącikach oczu.

Rozmazuje się

O zgrozo! W moim przypadku nawet przy minimalnie nałożonej ilości tworzyła się przynajmniej pod jednym okiem podkowa lub jej fragment. Raczej nikt stosując tusz do rzęs nie chce wyglądać jak panda. Używając tej mascary dość często trzeba sprawdzać czy tusz się nie rozmazał lub nie odbił na powiekach. Szczególnie latem gdy jest gorąco miałam z tym problem.

 Kruszy się

Może kruszenie się nie jest jakieś koszmarne, ale zdarzało się, że tusz potrafił się osypać. Taki niewielki czarny i suchy intruz nie wygląda zbyt dobrze na twarzy. I nie mówię tu o kruszeniu po wielu godzinach, lecz  np. po godzinie lub po dwóch.

Podsumowanie

Pogrubienie i zwiększenie objętości rzęs jest nieziemskie. Jednak potworne rozmazywanie się mascary jest nie do zaakceptowania. Mascarę o podobnym działaniu bez większego problemu można kupić w dużo niższym przedziale cenowym. Od produktu którego cena bliższa jest 100 zł niż 5 zł wymaga się raczej, żeby jego jakość była co najmniej dobra. Za tę cenę można kupić mascarę dużo lepszą i taką która nie zrobi z nas misia pandy.

Jaki jest Wasz ulubiony tusz do rzęs? Testujecie nowości czy trzymacie się jednego faworyta? 🙂

  • Mam ją i miałam nagrać film z jej recenzją, ale widzę, że mamy podobne zdanie na jej temat!

  • Właśnie szukam dobrego tuszu, który by mnie nie uczulał… Ostatnio wszystko mnie uczula i chyba pora zainwestować w jakieś bardzo naturalne kosmetyki 🙂

    • Też mam problem ze znalezieniem odpowiedniej dla mnie mascary 🙂 Jeśli wpadniesz na trop jakiegoś fajnego produktu koniecznie daj znać 🙂

  • a tak cudownie się zapowiadał 🙁

  • Ja właśnie testuję Revlon. Też w sumie przeciętny..

  • Asia

    Ciekawa recenzja. Ja jestem wierna swojemu tuszowi 🙂

  • follow creativity now

    Ojej… a miałam na niego oko, to może najpierw wypróbuję miniaturkę, zanim zdecyduję się na pełnowymiarowy produkt:)

    • Tak jest 🙂 Warto przetestować miniaturkę żeby w razie czego nie było szkoda pieniążków wydanych na pełnowartościowy produkt 🙂