Revlon Photoready BB Cream

Jest to pierwszy krem z serii BB marki Revlon jaki do tej pory miałam okazję testować. I jak można przypuszczać określenie „krem BB” w wydaniu nieazjatyckim pasuje tutaj średnio, w związku z czym od początku byłam sceptycznie nastawiona do tego produktu. I wiecie co? Najpierw zostałam zaskoczona bardzo pozytywnie, a później rozczarowałam się BARDZO. Ale zacznijmy od początku… 🙂

Krem BB?

Zgodnie z etykietą produkt ten łączy w sobie właściwości kryjące podkładu oraz właściwości nawilżające kremu – i jest to prawda. Krem ładnie wyrównuje koloryt skóry oraz przykrywa drobne niedoskonałości. Jeśli chodzi o właściwości nawilżające to są one dobrze widoczne. Krem ten ładnie nawilża buzię i sprawia, że twarz wygląda świeżo i promiennie. Jednak nie dostrzegłam w nim właściwości typowych dla kremów BB, a więc pielęgnacji oraz poprawienia kondycji skóry. I właśnie dlatego uważam, że bardziej przypomina lekki podkład nawilżający niż legendarny krem BB słynący z właściwości upiększająco-pielęgnacyjnych.

 Zalety

 Dobry wybór odcieni – osoby o jasnej karnacji znajdą coś dla siebie

Osoby o jasnej karnacji powinny być zadowolone z dostępnej gamy kolorów. Odcień 010 LIGHT PALE sprawdził się w moim przypadku znakomicie. Twarz wyglądała naturalnie, a co najważniejsze nie powstał efekt maski. Bardzo często nawet najjaśniejsze odcienie podkładów czy „kremów BB” dają efekt pomarańczy na twarzy. Tutaj efekt jest całkowicie naturalny, a skóra wygląda bardzo świeżo i emanuje blaskiem.

 Lekkie rozświetlenie twarzy

Po nałożeniu kremu twarz jest delikatnie rozświetlona. Rozświetlenie daje naturalny i świeży efekt. Nie wyglądamy jakbyśmy co dopiero wróciły z joggingu, lecz blask na twarzy kojarzy się z młodą, zdrową i promienną cerą. Można powiedzieć, że krem pozwala na uzyskanie subtelnego efektu glow. Taki rodzaj rozświetlenia dobrze wygląda u osób ze skórą normalną lub suchą. Nie sprawdza się u osób ze skłonnością do przetłuszczania się skóry. Wtedy efekt rozświetlenia nie dodaje świeżości, a kojarzy się raczej z całkowitym jej przeciwieństwem.

 Łatwa aplikacja

Krem ma przyjemną i lekką konsystencję w związku z czym dobrze rozprowadza się na twarzy. Jego równomierne rozprowadzenie jest dość proste i nie powinno przysparzać problemów. Przy aplikacji kremu nie tworzą się plamy.

 Zadowalające krycie

Jak wiadomo od kremu BB nie można oczekiwać pełnego krycia jak po zastosowaniu typowo kryjącego podkładu do twarzy. Jednak zadaniem kremu BB jest naturalne ukrycie drobnych niedoskonałości cery i moim zdaniem ten produkt robi to dość skutecznie. Osoby o cerze problematycznej nie mogą tu jednak oczekiwać cudów. Krem ukryje niewielkie przebarwienia czy zaczerwienienia, ale nie poradzi sobie z różnego rodzaju wypryskami czy większymi bliznami.

 Dobra trwałość

Po upływie kilku godzin wciąż wygląda dobrze. Nie wysusza skóry i gdy pod koniec dnia przejrzymy się w lustrze nie zobaczymy w nim skorupy na twarzy. Jeżeli dodatkowo utrwalimy go pudrem bez problemu powinien wytrzymać na twarzy w nienaruszonym stanie wiele godzin. Jedynym zastrzeżeniem odnośnie trwałości kremu jest jego spływanie po kontakcie z wodą. Ale o tym przeczytacie w wadach. 🙂

 Zawiera filtr

Krem zawiera SPF 30, w związku z czym chroni skórę twarzy przed nadmiernym promieniowaniem słonecznym. Idealnie sprawdza się latem, gdy zwykle unikamy ciężkich podkładów i zależy nam na naturalnym wyglądzie przy jednoczesnym dodaniu blasku cerze.

 Nie zatyka porów

Revlon Photoready BB Cream nie zatyka porów, w związku z czym nadaje się jako pierwszy kosmetyk dla nastolatek, które często mają problemy z cerą. Jego lekka formuła sprawdzi się idealnie w przypadku osób rozpoczynających swoją przygodę z makijażem. Na twarzy wygląda subtelnie, a co najważniejsze nie przykrywa skóry w 100%. Przy odpowiedniej aplikacji skóra jest wciąż widoczna, a krem BB pokrywa skórę niemalże niedostrzegalną powłoką.

 Poręczne opakowanie

Opakowanie jest proste i takie jest również użytkowanie kremu. Nie ma tu żadnych udziwnień ani nieprzyjemnych niespodzianek. Nic nie rozpryskuje się, nie ma także problemu z wydobyciem kremu z wnętrza tubki.

 Rozsądna cena

Cena w granicach 30,00 zł jest moim zdaniem bardzo przyzwoitą kwotą za tego typu produkt. Jak dla mnie ma on większość cech jakich oczekuje od podkładu. A skoro coś niemalże w pełni spełnia nasze oczekiwanie to po co przepłacać? Podejrzewam, że gdyby został wypuszczony przez markę typu Dior, szybko stałby się hitem sprzedaży.

 Wady

W tubce podkład i krem rozdzielają się

Na początku stosowania kremu BB wszystko w tym względzie było w jak najlepszym porządku. Wydobywający się krem z tubki był taki jak być powinien. Jednak po jakimś czasie zaobserwowałam, że z tubki wydostawała się jedynie sama płynna substancja, bez dodatku podkładu. Innym razem wydostawał się sam podkład, bez dodatku właściwego kremu. Nie pomagały próby potrząsania tubką przed użyciem kremu w celu wymieszania jego składników. Muszę przyznać, że było to dość irytujące. W sytuacji gdy wykonujemy makijaż w pośpiechu zależy nam na szybkiej i w miarę precyzyjnej jego aplikacji. W takim przypadku niestety nie dało się szybko nałożyć kremu na twarz, a z precyzją bywało różnie. Trzeba było „uwolnić” z tubki kilka kropel substancji nawilżającej i dopiero po kilku sekundach wydobywał się podkład. Niby drobna wada, ale było to dość denerwujące.

Rozpuszcza się na twarzy przy kontakcie z wodą

Rzeczą nie do zaakceptowania w przypadku Revlon Photoready BB Cream jest jak dla mnie jego fatalna reakcja na kontakt z wodą. Biada Wam jeśli złapie Was ulewa, a nie macie ze sobą parasolki. Właściwie do okropnego wyglądu wystarcza kilka kropel wody na twarzy. W miejscu w którym kropla spada na twarz pojawia się biała plama. Ten krem dosłownie rozpuszcza się przy kontakcie z najmniejszą ilością wody. Generalnie lubię deszcz i gdy pada całkiem niewielki, zwykle nie przeszkadza mi to i najczęściej nie chce mi się nawet rozkładać parasolki, o ile taką akurat przy sobie posiadam. I tak właśnie pewnego razu po przymusowym spacerze w deszcz przeżyłam wielkie zaskoczenie. Na mojej twarzy były białe plamy. Wyglądałam jak biedronka tylko, że kropki miały inny kolor. 🙂 I to ta cecha tego kremu BB spowodowała, że moja przyjaźń z tym produktem została zakończona. Gdyby nie ta wada, myślę że Revlon Photoready BB Cream byłby moim numerem jeden.

Podsumowanie

Mam strasznie mieszane odczucia odnośnie tego kremu. Z jednej strony odcień jest jak dla mnie idealny. Takiego naturalnego odcienia szukałam bardzo długo. Jednak fakt, że podkład przy kontakcie z wodą rozpuszcza się na twarzy, jest sprawą trudną do zaakceptowania. O ile latem da się to przeżyć, to w okresie jesienno-zimowym, gdy deszcze padają niemal codziennie, stosowanie tego produktu jest moim zdaniem wykluczone.  Gdyby wprowadzono poprawkę i zlikwidowano tę wadę, to myślę, że krem stałby się wtedy moim ulubieńcem.

Stosowałyście Revlon Photoready BB Cream? Jakie są Wasze spostrzeżenia? Sprawdził się w Waszym przypadku czy może zawiódł Was totalnie? Może któraś z Was mogłaby polecić jakiś fajny krem BB lub lekki podkład o podobnych właściwościach?

 

  • Aleksandra – Cooking Monster

    Nie używałam tego kremu BB, ale z tego co piszesz to chyba nie warto. Strasznie, by mnie wkurzało rozwarstwianie się produktu :/ ja używam aktualnie podkładu Revlon Color Stay i jest w miarę dobry, ale denerwuje mnie brak dozownika, przez co marnuje mi się mnóstwo produktu. Jeszcze poszukuje tego jedynego produktu do pielęgnacji i krycia na co dzień. Przetestowałam wiele produktów i najbliżej ideału był chyba tylko podkład Rimmela Lasting Fnish 🙂

    • Dużo osób chwali Rimmel Lasting Finish, a muszę przyznać, że do tej pory jeszcze nie wpadł mi w ręce 🙂 Przy okazji wypróbuję na pewno, bo jestem bardzo ciekawa jego działania 🙂

  • Ciężko mi się przekonać do tego typu produktów, a w tym przypadku chyba wady są zbyt istotne, żeby nie potrzebnie marnować pieniądze 😉

    • Generalnie jeżeli nie mamy kontaktu z wodą to da się przeżyć i jest całkiem ok, ale w innych okolicznościach lepiej nie mówić 😉

  • te dwie wady to coś dziwnego.. chwilowo kieruję się ku azjatyckim kremom bb i jeszcze w nich troszkę będę buszować. Mam nadzieję, że producent poprawi swój produkt, bo wydaje się bardzo ciekawy 😉

    • Jeśli chodzi o kremy BB to w pierwszej kolejności warto wypróbować oryginalny krem azjatycki by mieć porównanie z tymi drogeryjnym wynalazkami, różnice zwykle są spore 😛 Masz jakiś ulubiony krem BB? 🙂

      • miałam kiedyś drogeryjnego Garniera ale był straszny. Wykańczam właśnie krem od Missha ale jego odcień na lato jest zbyt szarawy, reanimuję go delikatnie podkładem 😉 Mam również Klairs który daje świetny efekt ale ma średnie krycie. Dlatego poszukuję kolejnych i obecnie mam 3 próbki kremów Skin 79 Gold, Pink oraz Orange. W planach mam również zakup Dr.G 🙂

        • Ja po użyciu drogeryjnego Garniera mogłam straszyć w horrorach 😛 Twarz była okropnie żółta nawet pomimo minimalnie nałożonej ilości 🙂 W jakim sklepie internetowym można kupić produkty Skin79? Raz na Allegro nadziałam się na podróbkę i więcej bym nie chciała 😀